piątek, 25 grudnia 2009

Archiwum: Wesołych Świąt

Choć już połowa Świąt za nami życzę Wam Wszystkim Czytaczom i Odwiedzającym te strony wiele spokoju, uśmiechu, ciepła i chwili zadumy. Życzę zupełnie prozaicznie spokojnej porannej kawy i miłych rodzinnych spotkań, a przede wszystko niewiele przygotowań i mało sprzątania!
A do tego wszystkiego życzę Wam chwili dla siebie. W końcu to czas cudów :D
W skrócie i w skondensowanych dwóch słowach: Joyeux Noël, jak to na poniższym Tralala obrazku:
Tralala by Aploch
Tralala by Aploch

Udało się skończyć właśnie dzisiaj :D


sobota, 19 grudnia 2009

Archiwum: Miał być piąteczek....

.... a był "piątek trzynastego". No jak dawno, nie miałam takich przygód.
Po pierwsze choina. Zabrałam się radośnie do prasowania ugotowanej choinki, wyprasowałam, fizelinkę myk naprasowałam, odwracam choinę a choina ... krzywa. Krzywa jakby ją halny do ziemi przygiął /przypominam że na lnie wyszywałam i ten len jakoś ma tendencje do wyciągania się po przekątnej/. No to fizelinę oderwałam, zaczęłam kombinować, zawołałam Chłopa w celu wydania opinii czy choinka prosto leży.  Dumał, mierzył i orzekł: choinka jest krzywa.
No fajnie. Ale gdzie?! Okazało się że Sierotka źle wyszyłam po jednej stronie te takie tam rozbryzgi. I było niesymetrycznie i chojak wyglądał jakby miał jedną nóżkę bardziej. Bardziej krótką. Zniechęcona, choinkę wzięłam na warsztat, rzuciłam w kąt całą resztę ustrojstwa.  Ale do choinki się nie zabrałam. Stwierdziłam że muszę sobie nastrój poprawić.
Wzięłam się za rameczkę w czerwieni uroczej Anchor 1006. Ramka miała być obfotografowana jak zostanie skończona.
Złapałam igłę i lecę, dziergam aż się pali. Prawie doleciałam od dołu długim brzegiem do samej góry i co? Zabrakło mi jednego ściegu żeby dołączyć do górnej belki. Zaczęłam poszukiwać gdzie się pomyliłam. Pomyliłam się na samym dole długiego brzegu rameczki. Musiałam spruć cały jeden długi brzeg. Myślałam już że chyba tylko sznur się ostanie..... Chwilę podziubałam, potem poszłam spać. I takie były moje dokonania piątkowe. Dlatego brak obiecanego wpisu.
Ale o 3 rano  się obudziłam, dokończyłam rameczkę. Kładłam się z silnym postanowieniem że rano tę choinkę w pierwszej kolejności spruję i poprawię. Co też zrobiłam i dokończyłam oprawę.
Choinka AAN
Zdjęcie jest do niczego, bo słońce jakieś mdłe było.
Przy tym mdłym słońcu zrobiłam też zdjęcie ramki dokończonej:
Ramka
I właśnie z powodu mdłego światła dopiero zdjęcie z lampą oddaje urok aidy ufarbowanej papryką i herbatą.
Madziula pytała jak się to robi. Otóż relacja zdjęciowa jest tutaj: http://saolya.blogspot.com/2008/09/quaker-turtles-dhc.html a ja tylko dopowiem  że:
1. Tkaninę należy zwilżyć, rozłożyć na płasko i posypać herbatą (może być z rozerwanej torebki, może być liściasta) oraz czerwoną papryką.
2. Zwinąć materiał w kulkę, jak na zdjęciach
3. Gotować 20 minut. Woda zrobi się .....masakrycznie brzydka
4. Wypłukać w zimnej wodzie, rozwiązać materiał, spłukać pozostałości
5. Przegotować 1-2 razy materiał w proszku do prania/płatkach mydlanych/żelu czy innym środku czyszczącym w celu usunięcia pozostałości farbujacych i utrwalenia koloru.
Można wyszywać :)
Powiem szczerze że żadna aida mozaikowa nie podoba mi się tak bardzo jak efekt herbaty+papryki. Ale to moje zdanie tylko.
Padam na twarz po intensywnym jeżdżeniu na szmacie. Chyba się na chwilę tylko położę ....

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Archiwum: Barbórkowo

Wspominałam na początku listopada że przez chwilę zaniemogłam blogowo bo dziubę cuś na prezent. Kto widział moje prace na multiply ten wie co to 'tureckie rajstopki'. Określenie Kankanki idealnie opisuje zjawisko nitkowo-igłowe.  Ale żeby być konsekwentną również  tu ujawnię co dziobałam w ukryciu. Tu detale.
Speedy wrotka:
Groovy Gran by Louise Gardiner

Groovy Gran by Louise Gardiner
i małe dziecię:
Groovy Gran by Louise Gardiner
i Baabcia:
Groovy Gran by Louise Gardiner

No i jak to wygląda w całości:
Groovy Gran by Louise Gardiner
A o oprawionej pracy jak zwykle zapomniałam :(
Za to od razu wiadomo dlaczego "tureckie rajstopki:" szalone backstitche stanowią całe ubranko Baabci, co w zbliżeniu wygląda tak:
Groovy Gran by Louise Gardiner
Pracę wykonywałam na firmowym kicie: len 28ct, muliny Anchor.
Tylko jedna zmiana nastąpiła: odchudziłam Baabcię o jedną kolumnę pionową, która wypadła mi na łączu kartek we wzorze i na xero schematu się .... nie odbiła. A ja dzielnie wyszywałam, bez jednej kolumny. Zorientowałam się tak późno, że nie chciało mi się już pruć. Zatem Babcia na całej wysokości jest szczuplejsza niż być powinna.
Ale to akurat chyba lepiej :) Fajnie byłoby się tak szybko na xero odchudzać :D

wtorek, 24 listopada 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (8) schody

W całym tym zalataniu SAL-owym nie mogę zapomnieć o tym że jeszcze mam pracę i dom i faktury do zapłacenia.
Dzisiaj po pracy złapałam za szmatę i fruuu!!!! Polatałam po szafach - albo mam mało pudeł w szafach, albo nie wiem co innego bo w półtorej godziny biegania po drabinie się uwinęłam z pawlaczami. Reszta jest w porządku i nie wymaga sprzątania.
Teraz wreszcie popłaciłam górę faktur z różnych Firm. Mogę odsapnąć. Właśnie dostałam sygnał że lecą do mnie  już niespodzianki piękne - wkrótce zrobi się u mnie zwierzyniec :D
Mam na niego pomysł specjalny, ale o tym w swoim czasie.
Minęły trzy tygodnie od czasu gdy ostatni raz pisałam o domku. A tymczasem ... pojawiły się schody cudnej urody! I na pięterko będziemy wchodzić już po bardzo wygodnych drewniaczkach:
Grabina - schody
Schody to dzieło Taty Janka - ależ On ma cierpliwość i łapki zdolne do drewna!!
W dodatku na parterze są ściany wygipsowane i wymalowane !!!! Yupi !!! Jest co raz bardziej przyjemnie :) Nawet nasza graciarnia dostała piękne białe ściany:
Grabina
Domek na zimę musi być przygotowany i udało się zamontować okiennice. Zmieniły bardzo wygląd domku, ale niewątpliwie zabezpieczają domek przed przypadkowymi Zwiedzającymi.
Grabina - okiennice
Grabina - okiennice
Najbliższe pół soboty i niedzielę spędzę na działce - trzeba podjąć próbę posprzątania, choć na tip top jeszcze nic nie urządzamy, bo czeka nas po pierwsze martwy okres zimowy i  do tego cyklinowanie i lakierownie podłóg na początku wiosny.
Ale i tak jestem szczęśliwa :) 

niedziela, 15 listopada 2009

Archiwum: Nimue - koniec

Skończyłam dzisiaj dłubać Śpiocha. Jak już wiecie mojej Mamie wcale się nie spodobał :( Ale mi podobuje się nadal bardzo i po komentarzach widać że nie tylko ja jestem fanką skrzatów, elfów i innych stworów żabojadzkich.
Wyszywałam na lnie 32ct Zweigart, tym samym które pozostało mi po samplerze. Przy czym do końca nie wiedziałam jak będzie haft wyglądał ostatecznie i czy spełni moje oczekiwania bo...:
  • wyszywanie jedną nitką - zgodnie z zaleceniami projektantów wg mnie jest możliwe na materiałach drobniejszych niż 18. A ja miałam do dyspozycji 16, i taki materiał jest zalecany w opisie schematu.
  • pojawił się nowy twór taki jak  "1 fil Mohair" i to mnie nieco niepokoiło bo skąd ja wezmę moher co da się nim wyszyć? 
Co do grubości lnu, to wszelkich wątliwości dotyczących zasadności wyszywania na 32ct dopiero wyzbyłam się pod koniec wyszywania.
Co do moheru... Potrzebowałam tylko pół metra a musiałam kupić cały motek, 10 dag. I to jeszcze nie moheru ale akiegoś polskiego "Moherka". Stwierdziłam że nie będę przekopywać całej stolnycy dla motka prawdziwego moheru.
Ucięłam nitę, podczas rozdzielania mało się nie rozpłakałam, a podczas wyszywania.... co chwilę nitki się rwały, rozłaziły na kłaczki... Dramat. Niemniej ostatecznie mam swoje pierwsze Nimue, jeszcze nieoprasowane:
Nimue


I jestem BARDZO zadowolona!!! Zastanawiam się gdzie go powieszę :)
Nie wiem co teraz złapię na tamborek - chyba muszę przejrzeć zapasy szafowe.... Może wreszcie coś świątecznego powstanie.
Bebezet, zalecam pierwsze xxx na pracach Nimue - ja mam w planach jeszcze .... tak ze trzy sztuki :)

poniedziałek, 2 listopada 2009

Archiwum: LD - Paradigm Lost - KONIEC

Było, minęło, skończyło się. Projekt xxx to mój największy, nie ukrywam że zainspirowany pierwszym samplerem który zrobił na mnie ogromne wrażenie, samplerem Lili. Do pracy zmotywowała mnie zaś Basia poprzez propozycję zabawy SAL.

Na początek trochę suchych faktów o projekcie, podobno wyczekane smakuje lepiej ;)
START: 11.03.2009
KONIEC: 31.10.2009
PRZERWY /on-hold/:
  • gdy wyszywałam wróżki --> 3 tygodnie
  • gdy urlopowałam się --> 2 tygodnie
  • gdy niezliczone wieczory i weekendy spędzałam w ulubionych sklepach budowlanych i na działce latając z łopatą tudzież taczkami lub też trzęsąc się z zimna, marząc o rękawiczkach. Nie w głowie było mi wtedy wyszywanie ani wtedy ani wtedy ;)
WYMIARY:  57,5 cm szerokość i 55,5 cm wysokość
MATERIAŁY:
  • 32ct Zweigart Belfast Raw Linen
  • mulina zwykła DMC 3865 w ilości 19 motków, co daje zaledwie ... 456 metrów muliny...
Myślę sobie /zebrało mi się na refleksje.../ co się też wydarzyło podczas wyszywania maleństwa:
  • znalazła mnie nowa praca i zmieniłam pracodawcę
  • rozpoczęliśmy domek i doprowadziliśmy go w ciągu sezonu do stanu używalności /już się nie marźnie po nocach ;)/
Zaangażowałam się okrutnie w wyszywanie, nawet wprowadzając zmiany w rozkładzie dnia /wstawanie nawet przed 5 rano, aby tylko podgonić wyszywanie przed pracą.../ Wyszywało się bardzo sympatycznie: len jest cudnym materiałem! Krzyżyki nawet większe czy mniejsze są takie... usprawiedliwione i naturalne.
I oto jest:
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
I kilka detali:
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
Ten sampler jest też trochę mój osobisty. Dlaczego? Poprawiałam autorów i ten schemat skorygowałam bo nie był symetryczny. Dodatkowo wpisałam w niego swoje inicjały.
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
I tutaj jeszcze coś co różni pracę od oryginału, rok wykonania:
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
I oczywiście środek jednej z rozetek:
Long Dog Sampler - Paradigm Lost
który to schemat zastapił smutną, oryginalną gapę.
Jeśli schemat komuś się spodoba, chętnie podzielę się wzorem tego co wyszyłam: aploch@poczta.fm
EDIT 1.02.2013: dotyczy udostępnienia fragmentu motywu który zaprojektowałam  - nie oferuję tutaj wysyłki całego schematu Long Dog! Schemat można nabyć przez internet.

Sampler zawiśnie w nazej chatce, nad kominkiem. To już postanowione. Tylko niech ten kominek się w końcu pojawi ;)
I to by było na tyle. THE END.

--------------------

Chciałabym tutaj podziękować wszystkim odwiedzającym: zarówno komentującym, jak i tym milczącym obserwatorom: bardzo motywowaliście mnie do pracy nad samplerem, a każde pozostawione słowo wzmacniało w drodze do ukończenia pracy. DZIĘKUJĘ WAM :)))

---------------------


sobota, 24 października 2009

jezdem

z powrotem po urlopie. Ciepłe kraje są super, ale w Egipcie z tym biurem podróży z którym byłam to już długo, długo nie pojadę. Miał być super luksus, a było przez 6 dni spotykanie się z rezydentem, potem managerem hotelu, pisanie protokołów, zbieranie dowodów, ustalenie treści i ilości reklamacji. 20 rozjuszonych osób to nie przypadek. Do tego rezydentka która traktowała nas jak idiotów i uważała że parzenie herbaty w plasitkowych jednorazowych kubeczkach w hotelu 5* to standard w hotelach w Egipcie, a oczekiwanie na filiżanki do kawy 20 minut czy zamknięte od środka restauracje z powodu nadmiaru gości w godzinach wydawania posiłków to histeryzowanie i wyolbrzymianie problemów. Tak jak grzyb w pokojach, niedziałająca klima, czy brak talerzy podczas posiłków.... Co było, to było - rejs był super jak zawsze, świątynie Egipskie cudne, ludzie na urlopie fantastyczni, temperaturki zawstydzająco wysokie

Najważniejsze że słońce dopisało i dało się zadek pomoczyć.

piątek, 25 września 2009

Ojej...

... i zrobiłam sobie bloga. Niespodziewanie i z głupia frant. Ale jak jest..... to jest. No to zrobię pierwszy wpis.
Wpis mało ambitny na razie, bo po prostu polecający miejsca w których zadomowiłam się na dłużej:

Cała ja - I odsłona

Cała ja - II odsłona

i tutaj bawię się w SAL.

Jak mnie blox do końca wkurzy, to rozważę zmiany.

poniedziałek, 7 września 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (7) - woda

Uznacie żę już kompletnie oszalałam ale poza needlepointem w trakcie weekendu najwiecej radośći sprawiło mi ..... TO:

Grabina - łazienka

Co więcej: nie tylko zimna, ale i ciepła woda leci!!!! Po czterech miesiącach użytkowania sławojki:

Grabina - sławojka na działce
Mamy TO:
Grabina - łazienka

Po czterech miesiącach mycia się w wodzie nagrzanej w beczce, mamy łazienkę :) Czyż to nie cudne?!
Wreszcie na czas jesiennej przerwy budowlanej odbyło się tymczasowe umocowanie kominka w celu korzystania z niego w chłodne dni. I tak działa wkład kominkowy postawiony na bloczkach.

Grabina - kominek

Wiem, że to co widzicie na zdjęciach to obraz nędzy i rozpaczy. Ale po posprzątaniu już bedzie super mieszkanko :) A jak zimą będzie się wykańczało .... Aj, normalnie chyba rzucę korporację i śmignę na wieś :)

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (6)

Długi weekend za nami. Bardzo lubię te sierpniowe Święta. Nie chodzi tu tylko o banalne kilka dni wolnego. Zawsze połowa sierpnia kojarzy mi się z ciepłym słońcem, powietrzem pachnącym ziemią, słomą, trawą i ziołami. Z daliami i kłosami owsa. I wszytkim tym są ręcznie robione bukiety jakie zanosi się do kościoła.
Dla mnie te sierpniowe dni są czymś więcej tylko niż świętem kościelno-wojskowym: raczej takim charakterystycznym punktem rozpoznawczym:  mamy połowę sierpnia czyli dojrzałe lato i zmierzamy powoli w kierunku pięknej jesieni.
Oczywiście spedziłam te dni w Grabinie. Wykorzystaliśmy dłuższy weekend na zorganizowanie spotkania ze Znajomymi i uczczenie pewnego etapu budowy: pojawiły się dwa parapety! Czyli była Parapetówka. Z większym i mniejszym nasileniem świętowaliśmy od piątku do niedzieli. W dzień rozpalaliśmy grilla, zgodnie z nową świecką tradycją ;) a wieczorami rozpalaliśmy ognisko. Ciepło ognia, magia koloru, fascynacja  - nie wiem co jest takiego w ogniu że siedzieliśmy długo w noc wpatrując się w żarzące się drewna.
Poza parapetem, który stał się pretekstem dla naszego spotkania, został zakończony taras. Ogromny! I piękny.... Teraz się śmiejemy, że gdybyśmy zaczynali budowę domu od tarasu to pewnie i dom nie byłby nam potrzebny. Taras stanowi serce i wykończenie budynku. Oczywiście malkontent powie: brak schodków, brak barierek, obudowy podpór, zionie dziura spod tarasu, nieobsadzony krzewami. Ale mnie to w ogóle nie przeszkadza: dla mnie przebywanie na tarasie jest tak przyjemne, że może nie być wspomnianych wykończeń - dzięki tarasowi dom zaczął żyć.
Do kompletu na tarasie pojawiły się piękne meble ogrodowe - również własnoręcznie wykonane przez Tatę mojego Pana: stół i dwie ławki: jedna z oparciem, druga zwykła, długa ława.


Domek letniskowy; Taras

Poza ławami na tarasie widać jeszcze jeden mebel: pień drzewa. Stoi w nim tradycyjny ziołowy bukiet sierpniowy w wersji maksi! Dęby, krwawniki, pałki wodne, zioła łąk - wszystko to na 15 sierpia było i u nas :)


niedziela, 26 lipca 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (5)

Dawno, bo dwa tygodnie, już nie pisałam. Choć byłam w tym czasie już dwa razy na działce, to jakoś "nie poskładało się" do zrobienia zdjęć. Zresztą to co wydaje się mi skokiem do przodu z robotami, niekoniecznie dla Was jest ciekawe ;)
Zatem postanowiłam że nie będę pokazywać jeszcze  większego bałąganu deskowego. W tym czasie kiedy mnie nie było ze zdjęciami, dojechało drugie, większe okno do łazienki, zostało wykonane bardzo dużo pracy wewnątrz: wypoziomowana posadzka, wykonane podkucia w posadzce i przepozycjonowane elementy systemu odpływowego i wodnego w łazience i kuchni, zalana została posadzka w częsci łazienkowej, wykonana podbitka na piętrze, postawiona część ścianek działowych oraz obsadzone już dwie ościeżnice /drzwi już  blisko !!!!/. Dojechała obudowa od kominka :))
Nasz Kierownik Budowy przywiózł część desek na podłogę na piętrze /drewno/ i zamówił deski na taras /5 metrów długości !!!!/ - będziemy mieć 30m2 tarasu !!!  Ależ się cieszę :)))))

Zresztą popatrzcie sami. Wiem, że bałagan jeszcze niewąski panuje, ale to przecież plac budowy, więc wybaczcie proszę :)))

Na zwenątrz, od wjazdu widzimy to:
Grabina
Grabina
Grabina


Grabina
Grabina-Podbitka
Grabina
Potem wchodzimy do środka:
Wejście
I oto parter:

Grabina
Schody
Grabina
Po drabinie wchodzimy na piętro, z trzema sypialniami:
Grabina
Grabina

Do końca bliżej niż dalej - ja już to widzę choć może nie jest to takie oczywiste z przedstawionych zdjęć :)))








poniedziałek, 29 czerwca 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (4)

W skrócie domyślacie się co było przyczyną kompletnej ciszy: domek :) Codziennie wracałam z pracy z silnym postanowieniem zabrania się za robótkę, a rzeczywistość mnie przerosła. Od dwóch tygodni po pracy nie robiłam nic innego jak szukałam kominka, pasującej do niego podłogi, terakoty na fragment tarasu, znowu kominka, wkładu kominkowego ..... Sklepy budowlane w Warszawie znam już na pamięć. W końcu udało się dokonać odbioru 50m2 płytek na parter + 8 m2 na taras. Waga samych tylko płytek salonowych przekracza 800 kg i przewożenie ich na działkę zostało podzielone na 4 części - szkoda nam było szarpać nasze samochody osobowe większym obciążeniem, tym bardziej że dokładaliśmy też innych 'towarów'.

Najważniejsze że te dekoracyjne sprawy mamy już za sobą - teraz pozostaje kupić wybrany model kominka i obudowy.
W tzw między czasie okazało się że jednak okno w łazience wyszło.... okropnie. Jest nieakceptowalne. Znowu objechalismy wszystkie sklepy w okolicy mając nadzieję że uda się zakupić z magazynu, od ręki okno o większych rozmiarach. Niestety w dostępnych miejscach na stanie były okna o wymaganych wymiarach ale tylko w najpopularniejszym kolorze "złoty dąb". A my mamy "orzech".  Postanowiliśmy zatem że weźmiemy na siebie gromy Pana Szefa i wstrzymamy się z wykańczaniem ściany z łazienką - musimy poczekać z operacją do czasu przyjazdu nowego okna, które z fabryki dojedzie dopiero za dwa tygodnie. Zamówiliśmy je w ubiegłym tygodniu.
Niemniej po maratonie sklepowym robiła się 20-21 i po ogarnięciu się w domu na robótkę zostawało strasznie mało czasu.
Budujemy nowy dom - Biedronka
Mamy zakończone pewne etapy:
- położony dach (włącznie z pięknym włazem)
- wymurowany komin z cegły klinkierowej - cudnej urody /wariatka jestem, ale ten komin na serio, serio bardzo mi sie podoba.../
- położoną instalację elektryczną,
- postawioną ściankę działową na piętrze /mamy już dwa pokoje/ :)
- zrobioną podbitkę w dwóch pokojach
- ocieplone i przygotowane do szalowania dwie ściany
- instalację kablową dla instalacji alarmowej


A ponizej załączam zdjęcie naszych uroczych towarzyszek - w chwilach przerwy umilają nam życie swoimi szaleństwami. Najczęściej szaleją naraz aż trzy sztuki :)


Wiewiórki na Grabinie

piątek, 26 czerwca 2009

Grzyb

.......
no nie ja, choć blisko
Na działce naszej kochanej, w lesie o mały włos nie zdeptałam tych dwóch cudnych koźlaków. Nie wiem jakim cudem już w czerwcu i na akurat na naszej działce, ale  przedstawiam dowody.


Z powodu kompletnej dezorientacji /w czerwcu grzyby???/ nie daliśmy im w kapelusz. Grzybki rosną dalej w celach....rozrodczych :D

Obok widać, że mnożą się całkiem dobrze



czwartek, 25 czerwca 2009

Reindeer.rar




w pliku są: fotka i plik .pdf

UWAGA: to nie jest FIRMOWY=ORYGINALNY renifer, ale wykonany przeze mnie schemat, oparty na oryginalnym obrazku!

BE AWARE it is not original Reindeer, but prepared myself schema, based on original picture. Pattern in .pdf file.

środa, 10 czerwca 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (3)


A tutaj przedstawiam kolejny update budowy. Tym razem z daty 6.06.2009.


Biedronka - Aploch





Domek Biedronka


Na dzień dzisiejszy mamy:
- dokończony komin z cegły klinkierowej,
- dokończony drugi szczyt domu (szalówka)
- ocieplony dach
- przywiezioną blachę na dach
- rozpoczęte wybijanie płytą gipsową w środku w domu.

Ach – już mnie nie było 10 dni na budowie.....

piątek, 29 maja 2009

Archiwum: Budujemy nowy dom (2)


W pracy wzięłam krótki urlop przed zakończeniem kariery (od 1 czerwca zmieniam pracę J), wykorzystuję go więc na nadrabianie zaległości. Wyszyłam dwie myszki kalendarzowe: Ogrodniczkę i Kwiatkową w naszej zabawie.
Ale skorzystałam też z wolnych dni i nieco czasu spędziłam na działce. Od ubiegłego tygodnia postęp prac jest bardzo widoczny!
Została postawiona konstrukcja dachu: w czwartek mieliśmy wiechę i coś do tego ;)

Wiecha


Następnym krokiem było nabicie desek, uszczelnienie papą i nabicie kontrłat. Mamy już zakończony ten etap  J Mamy wyciągnięty komin aż do dachu i widać już gdzie będzie kominek – bardzo mnie to cieszy.

Kominek

Ponadto zrobiłam sobie spacerek wokół posesji i wchodząc na niezagospodarowaną działkę Sąsiada z góry zobaczyłam taki widok. Przyznam szczerze, że zauroczył mnie /ach ta skromność…./

Z działki sąsiada

Ale największą niespodzianką było to co zastałam po weekendzie, podczas którego na działce były moja Mama i Ciocia. Na jednej ze skarp wyrosły piękne, kamienno, drewniane schodki! Dziewczyny włożyły w nie mnóstwo serca i czasu: Mama walczyła z drewnem i łopatą, a Ciocia układała kamyczki.

Kamienne schodki

Dziękuję Wam !

W najbliższy weekend znowu jadę na działkę i już się doczekać nie mogę J
Tak będzie wyglądał widok z tarasu na las.....

Widok z tarasu