sobota, 27 grudnia 2014

Swędzą mnie paluchy


......  do nowego projektu który będziemy realizować z grupie dziewczyn na FB.
Długoterminowy, mozolny, wieloblokowy i baaardzo klasyczny.

Moja wersja będzie nieco bardziej modern.
Wszystkie materiały kupiłam w Craftfabric. 



P.S. Zszywam do kooopy tęczowy top SBC. Nauczyłam się że mam zbyt głębokie szwy.


czwartek, 25 grudnia 2014

Last minute Christmas QAL - table runner

Z okazji Świąt chcę życzyć Wam wszystkiego czego nie można kupić: 
zdrowia, spokoju, 
uśmiechu, szczęścia
czasu dla bliskich, bezpiecznych powrotów,
wspólnego leniuchowania i pałaszowania,
miłości, bliskości,
i błogosławieństwa małego Chłopca dziś narodzonego.



Ostatniej nocy przed świętami zamiast kleić pierogi i gotować kutię rzutem na taśmę wykańczałam się i bieżnik który powstał w zabawie Last minute Christmas QAL.

Bloki zaprojektowane przez Juliannę są przepiękne! A  mi wyjątkowo wpadły w oko od pierwszego wejrzenia: drzewa i koń Dala.
Bardzo lubię motyw choinki i kto mnie zna ten wie że wyszywałam go już kilka razy.
A zwierzę to oczywiście Szwecja i Skandynawia do której mam słabość z uwagi na różne moje preferencje kulturowo-klimatyczne.

Z takim oto bagażem powstał bieżnik. Trzy panele idealnie utworzyły formę tej ozdoby stołowej.


Bieżnik trafił już dziś w ręce mojej Mamy.  

A ja bardzo dziękuję Juliannie za zabawę i za wiele wysiłku który włożyła w przygotowanie wszystkich pięknych paneli. Oczywiście pracę zgłosiłam również w zabawie Julianny: TUTAJ

Ściskam Was w pasie i zapowiadam że dalej też będzie szyciowo!

sobota, 20 grudnia 2014

Zakończenie roku z SBC 2014


Kończy się rok - zostało 10 dni tylko - wyobrażacie sobie???  A ja nadal szyję.
W pierwszych dniach grudnia organizatorka zabawy wysłała wzór ostatniego bloku w tym roku.
Mając do skończenia tylko dwa uszytki wreszcie mogłam zaplanować kolory tak aby zamknęły się do bloku żółtego.

I tak zdecydowałam się na blok listopadowy: batik ze sklepu B-craft, solid z Ładnych Tkanin i zielony wzorek ze sklepu Craftfabric.
Zatem szalona składanka ;)



W grudniu już postanowiłam wychodzić z zieloności i zahaczyć o żółcie na brzegach.
Znowu blok to mieszanka materiałów: solid jasno zielony (piękny!!!!) oraz groszko-jabłka z Ładnych Tkanin, a zielenie we wzorki to Craftfabric. Doskonałej jakości materiały i o przenikliwych kolorach. Żałuję że kupiłam ich tak mało :(

 
A jak złożyłam wszystkich 12 bloków to dostałam taką układankę, która kiedyś będzie kołderką.
I - kurza stopa - podoba mi się tak bardzo uzyskany efekt że aż jestem z siebie dumna :D


Teraz pozostaje "tylko" złożyć bloki do koopy czyli zaprojektować sashing i cornestones.
Tylko zszyć.
Pocieszam się że chociaż kwestię pikowania mam rozwiązaną bo pewna miła koleżanka M. spodziewa się mega przesyłki i po nowym roku będę miała komu zlecić pikowanie kołdrzyska.

piątek, 28 listopada 2014

Nadal faza szycie

Na FB znalazłam ogłoszenie o zabawie świątecznej. Takiej akurat jak dla mnie: na ostatnią chwilę: Last minute Christmas sampler QAL.
Jak zobaczyłam bloki..... nie miałam nawet sekundy zawahania nad decyzją.
Autorką projektu jest Julianna Gąsiorowska prowadząca blog: Sewing under rainbow i projektownię Jednoiglec.
W pierwszym odcinku wystąpiły choinki. Musiałam je uszyć.
Wszystkie materiały do szycia tego bloku pochodzą ze sklepu Ładne tkaniny.

 Materiał na tło to Fabric Freedom. Spójrzcie jak ślicznie się mieni na złoto. Nie jestem fanką złota ale tym razem urzekła mnie dyskrecja połysku.


Zupełnie z innej paczki:
Dzięki zabawie o sobie samym poznałam sporą grupę quilterek i jest to ogromna zaleta zabawy. Nie wszystkie łańcuszki są takie złe.
Miło było napisać kikak słów niekoniecznie tylko o skończonej pracy, czy bieżączkach. Bardzo mi miło że to czego się uczę - szycie - podoba się Wam chociaż troszkę. Wciągnęło mnie i na pewno teraz ten blog będzie dzielony między hafty i patchwork.
Doszłam do wniosków i dojrzałam do zakupu dużej maty i linijki.  I w ten sposób z najmniejszego zestawu mata + linijka przeniosłam się na ten największy. Bardzo mnie to cieszy bo wreszcie duże projekty ruszą.

I z zupełnie innej bajki.
Tydzień temu zrobiłam sobie prezent - nagrodę za ciężką pracowniczą jesień i zawalone noce. Joasia Pawlikowska cyknęła mi sesję kobiecą. Na zdjęcia jeszcze będę musiała poczekać. Ale jedno ze zdjęć które już otrzymałam podoba mi się tak bardzo że chętnie tutaj zareklamuję talent i wyczucie Asi jako fotografa. Link do bloga:  klik.
Nieskromnie powiem że zdjęcie podoba mi się tak bardzo że od tygodnia nie mogę się nim nacieszyć.  






Dobrego weekendu Wam życzę!


poniedziałek, 17 listopada 2014

O sobie samym - Around the World Blog Hop

Do zabawy zaprosiła mnie Pani Ula prowadząca blog Ładne Tkaniny. Celem zabawy jest aby quilterki z całego świata opowiedziały nieco o sobie. 

Ja przyznam się że nominacja Pani Uli mnie bardzo mile zaskoczyła. Na pewno nie jestem quilterką, tym bardziej miło mi się zrobiło że Pani Ula dostrzegła moją walkę z maszyną, tkaninami i doceniła fakt że się uczę. 

O sobie samej
Jestem umysłem ścisłym, lub jak mój Tata mawia: ściśniętym. I nawet się nie obrażam. Tak: mam umysł ściśnięty i całkowicie pozbawiony genu  kreatywności. Za to jestem rzemieślnikiem, który stara się wykonać swoją pracę jak najlepiej.
Jestem też korpoludkiem. Niemal od razu po studiach podjęłam pracę w korpo jednej, drugiej i tak zostało. Prowadzę projekty telekomunikacyjne, od pięciu lat działam w krajach afrykańskich. Zespoły z tak egzotycznych krajów jak Gabon, Ghana, Demokratyczna Republika Kongo, Botswana czy Niger to tylko niewielka część nazw jakimi posługuję się na co dzień. Mam do Afryki wiele sentymentu. 
A już zupełnie prywatnie i na co dzień jest nas troje. Duży nie chce się pokazywać w sieci więc tylko ja i Młody. 

Lubimy tworzyć razem w większej skali. 
Za nami dom "dla wroga". 
Wiosną zabieramy się budowy "dla przyjaciela". Dziennik budowy już zarejestrowany.
Przed emeryturą zbudujemy wreszcie dom "dla siebie" ;)

Patchwork zawsze plątał mi się gdzieś po obrzeżach fascynacji. Ale uznałam że albo ktoś pokaże mi jak zjeść tę żabę albo nic z tego. Nie zamierzałam wyważać drzwi otwartych. 
Pierwszy raz przy maszynie na poważnie usiadłam w lipcu 2012 roku, kiedy to z Yenulką wybrałyśmy się na kurs do Julii Kosicki w Krakowie. Odbywały się wtedy warsztaty Berniny. 

Kurs był wspaniały, atmosfera radosna i ekscytacja i satysfakcja z pracy tak wielka że wiedziałam już że chcę iść tą drogą. 
Nękałam zespół Berniny o akcję w Warszawie. 
I wtedy pojawiła się na horyzoncie cudna osoba z błyskiem w oku: Anna Sławińska. 
Byłam u Ani w jej Szkole Patchworku na pierwszym i kolejnych kursach. Nauczyłam się mnóstwo o patchworku i sobie. To najcenniejsze doświadczenia!
Aniu dziękuję!


Nad czym teraz pracuję?
Największe przedsięwzięcie to w tej chwili zakończenie cyklu Sugar Block Club 2014. Zostały mi do uszycia dwa ostatnie bloki  i czekam na publikację ostatniego, aby zadecydować o kolorach których będę używać do zamknięcia koła barw. 
Oczywiście potem będzie TYLKO zszycie topu, pikowanie, lamowanie....


Drugi, prawie równie duży projekt to tajna kołderka co się jej nie szyje latami. W technice "aplikacja". To jest taki temat który gdyby nie Liderka Małgorzata pozostał na zawsze w sferze dolnych partii listy "to do". 
Bo ja aplikacji boję się jak diabli i chyba to jednak nie jest "moja bajka". A Małgosia mnie kopnęła w zadek i w nagrodę za bycie gadułą nominowała do zacnego grona projektantek. 

Trzeci projekt bieżący to efekt nocnego oglądania filmów na youtube. Jedna babeczka z Missouri Star Quilt Company pokazała jak w godzinę uszyć top z jelly roll. Tak się podekscytowałam szybkością szycia, że pojechałam następnego dnia do Ładnych Tkanin żeby zakupić słuszny jelly roll. Nocą machnęłam co trzeba bijąc rekordy ściegów szytych ciurkiem. Pierwszy raz szyłam w takim tempie i tak nie zważając na milimetrowe odmierzanie łączeń pasków. Po prostu szyłam. 
Teraz top leży bo przeraża mnie jego wielkość i nie obmyśliłam jak go wyprasować. Kolory jak widać energetyczne.



No i jeszcze ostatni projekt w trakcie a najpotrzebniejszy w zasadzie: pokrowiec na maszynę. Pikowany maszynowo i ręcznie. A do tego zszyty z łatek wielkości 2 cali na gotowo.

Czym moje prace różnią się od prac innych quilterek ?
Mają mój unikalny, tylko mi właściwy stamp w postaci mojej 1/4" szwu. Która jest jakaś większa niż 1/4" mierzona na całym świecie. Nie umiem jeszcze trafić w TEN rozmiar szwu.
Zdecydowanie za dużo myślę a zbyt mało szyję.
Za dużo mierzę zamiast dać popuścić się wodzom fantazji. Po prawdzie wodzów fantazji brak, umysł ściśnięty  rządzi.
Nie wiem jak można szyć ze skrawków kołderkę z wielkich kwadratów. Moje skrawki są nie większe niż 2,5 cala. Nie mam dużego pola do popisu i mogę co najwyżej pin cushion szyć z moich łatek ;)
Nie mam unikalnego stylu pracy, bo raczkuję. Raptem kilka sztuk prac do tej pory uszyłam, w różnych technikach, w różnych kolorach. Uczę się. Próbuję. Wszystkie poznane techniki zawdzięczam kursom Ani Sławińskiej.
I nie wiem kiedy wypracuję swój własny unikalny styl. A w zasadzie to czy muszę??? W końcu moje prace mają sprawiać mi przyjemność a nie zbawiać świat :D


Dlaczego tworzę to, co tworzę?
Tworzę bo bez tego moje życie byłoby bardzo ubogie. Jestem człowiekiem cierpliwym i precyzyjnym, lubię widzieć materialny efekt mojej pracy, lubię być zadowolona z efektów, choć przyznaję że właśnie w quilcie dopada mnie syndrom "myślenia": tak długo myślę o tym jak trudny jest projekt i jakie dobrać kolory że ostatecznie bojąc się rozczarowania niesatysfakcjonującym efektem nie zabieram się za pracę/projekt. A czas leci. 
Moja największa pasja to haft i to się nie zmieni. Ale patchwork i maszyna to druga technika po hafcie która mnie tak wciągnęła, że mogę śmiało przyznać iż dla quiltu jestem w stanie porzucić na dłużej haft.


Jak przebiega mój proces twórczy?
Niestety nie jestem kreatywna ale odtwórcza. Nie mam tego syndromu "co mi w duszy gra" więc  muszę mieć inspirację: instrukcję lub zdjęcie. Większość potem jestem w stanie sama zaprojektować - w końcu to tylko kwestia matematyki. 
Jestem słaba z rysunku, zatem moje prace będą naturalnie zmierzały w kierunku modern quiltu i prostych form, prostej kolorystyki. 
Na przeciwnym końcu są prace z obszaru pełnych aplikacji ręcznych, cieknących roślinnymi i zwierzęcymi motywami z fantazyjnym pikowaniem. Bo choć podobają mi się w większości to nie czuję mięty aby je szyć. Ręcznie realizuję się w hafcie a nie w szyciu. W szyciu poszukuję szybkiego efektu. 
Najlepsza droga do  inspiracji to dla mnie blogi i Pintrest - kocham!

Mam nadzieję że Was nie zanudziłam tak do końca. W końcu wszystkie te wpisy są do siebie podobne - każda z nas szyje/haftuje bo LUBI spędzać czas w ten a nie inny sposób. Każda wie co jej w duszy gra, a gra podobnie ;) 


Do zabawy zapraszam Jolę z bloga: od czasu do czasu. Zobaczcie jakie Jola ładne prace szyje w wolnych chwilach.  

wtorek, 28 października 2014

6 w jednym czyli SBC wg mła

Od sierpnia nieco czasu minęło zatem jest i postęp w szyciu Sugar Block Club 2014 .
Co  więcej! Jestem na bieżąco! Jeszcze przynajmniej do 1 listopada kiedy to ukaże się 11 już blok w zabawie organizowanej przez Amy Gibson: TUTAJ

Nad majowym blokiem utknęłam mentalnie: 4 x PP. Po ostatnich efektach (chyba w marcu) nie miałam ochoty się wcale zabrać znowu za tę technikę. Ostatecznie przełamałam lody i z tego PP jestem naprawdę zadowolona. Wyszedł dokładnie tak jak chciałam! Ładnie się zeszły krawędzie, jest równy (pomimo tego iż zdjęcie pokazuje mi zawsze perspektywę i zagina rzeczywistość ;) )


Blok czerwcowy wydawał się easy. No i był. Szkoda że z tej radości szycia pokręciłam tak już gotowymi bloczkami, że wyszedł mi motyw odmienny od zamierzonego. Sprułam.
Zszyłam cała zadowolona ponownie, zmieniając konfigurację. Patrzę... dooopa. Znowu źle!  Sprułam drugi raz międląc w ustach słowa niecenzuralne.
Za trzecim razem wszystkie elementy ustawiłam właściwie i poprawnie zszyłam. Ament. Jest.
Różowy tudzież fuksjowy lub magente.
Wewnętrzny pierścień różowości w kwiatki to Field Study Mind s Eye Samba. Wraz z fuksjowym solidem zakupiłam w Ładnych Tkaninach.

Blok lipcowy to znowu próbka PP i szycie 4 HST za jednym zamachem. W centrum Field Study Specimen Royal. Zarówno ten materiał jaki i solid  pochodzą z ŁT.

Batiki kupiłam u B-craft. Piękne!

Od tego momentu do końca roku zostaje 5 bloków, 5 kolorów wiodących (w przyjętym kole barw). Dwie niebieskości i 3 razy zieleń. I tu zaczynają się schody.
Pomimo dobrego zaopatrzenia  mojego ulubionego sklepu bardzo trudno jest dobrać 5 solidów żeby ze sobą grały, żeby miały zbliżoną żywość kolorów i domykały się do koloru żółtego.
Blok sierpniowy wypadł mi w niebieskościach ciemnych. Niestety sam blok również wg instrukcji miał mnóstwo zadrukowanych i kolorowych powierzchni. Kierowałam się tutaj regułami przyjętymi od samego początku projektu i zawiódł mnie efekt końcowy. Blok wyszedł bardzo ciemny.
Przeglądając zdjęcia również innych uczestniczek zauważyłam że niestety one też wpadły w tę pułapkę. Powinnam inaczej skonstruować kolory, inaczej niż nakazuje instrukcja, złamać zasady który przyjęłam wstępnie. Efekt byłby lżejszy. Niemniej nie będę poprawiać. Wnioski wyciągnięte, nie popełnię tego błędu następnym razem.
Mówię to z zaskoczeniem: nie, nie muszę mieć idealnej kołderki - uczę się. Więc jest jak jest. Niebieski blok będzie ciągnął wzrok i uwagę oglądającego.


Blok wrześniowy jest dużo lżejszy: jasnoniebieski, z rozbielonym tłem. Kroi się go przy użyciu metody 4 HST. Jest naprawdę przyjemny zarówno w wykroju jak i szyciu, przez efektywność gotowych bloków wzorów jakie uzyskuje się przy minimalnej ilości aktywności. Tutaj trzeba znowu było uważać co z czym się zszywa, żeby nie powtórzyć prucia jak w czerwcu.

Ostatni na tę chwilę blok październikowy. Pierwszy z zielonych, najciemniejszy. Oczywiście prucie zaliczone.
Kiedy już uszyłam ten wewnętrzny blok z trójkątów nie pasowały mi wymiary zewnętrznych dużych biało- zielonych trójkątów. Były zbyt małe! I zdałam sobie sprawę że pominęłam jeden z kroków instrukcji szyjąc wnętrze. Gotowych 4 bloczków po szyciu nie docięłam do wielkości 4 7/8 cala.... Musiałam spruć niemal w całości. Wyprasowałam, docięłam. Zszyłam ponownie i tym razem wszystko pięknie się zeszło.


Wszystkie dotychczasowe bloki prezentują się tak:
Jestem zadowolona z efektu i powoli w głowie klują mi się myśli jak to wszystko wykończyć. Dla mnie to pierwsze tak duże przedsięwzięcie.

Tutaj możecie pooglądać sobie zdjęcia innych uczestniczek zabawy: FLICKR

sobota, 25 października 2014

Work in progress

Cały czas się coś dzieje.
Oficjalnie pracuję nad:

Ptakiem

SBC 2014: August-Sept-Oct

Narzuta z pasków

Autorski pokrowiec na maszynę z wykorzystaniem bloku PP

... i Pomocnica.
Tajnie pracuję nad projektem SBS. I tyle. 

Postęp nie jest zadowalający ale mam nadzieję w ten weekend chociaż trzy bloki SBC nadgonić.  Nie ma czasu ostatnio na hobby. Praca i sen.
Będzie lepiej.

niedziela, 12 października 2014

"Prosta hostoria" 2


Witam Was serdecznie!
Miałam pisać co tydzień (postanowienie) a wyszło jak zawsze. Ostatni post niemal cztery tygodnie temu.
W tym czasie skończyłam wyszywać sampler, chwyciłam za nową małą pracę, rzuciłam się na szycie, byliśmy na rodzinnych wakacjach, wychorowaliśmy się, byłam na wystawie w Łodzi i mam nadzieję wreszcie opisać jak to się tam wszystko działo.
Ale to tematy zaległe na kolejne posty.

Tymczasem na świecie zawitał nowy Człowiek. Miał być Leo, miał być Kuba. Jest Mateusz.
Mateuszek doczekał się uszytku, popełnionej przeze mnie po raz drugi w życiu kołderki.
Prosty i nieskomplikowany człowiek jestem, zatem gramy prostą historię po raz drugi. 

Tym razem jestem z niej zadowolona dużo bardziej.
Jednak kocham proste formy. Chyba przez jakiś czas utonę w modern quilt.

Po raz pierwszy szyłam przy liniale magnetycznym. Szew wyszedł cacy, idealnie 1/4". Polecam!

Potem lamówkę szyłam ręcznie. I to był strzał w dziesiątkę jak zawsze. Długo nie spróbuję znowu lamówki maszynowej.




I jest. Oto jak wyszedł "baby quilt" dla Mateusza.

"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek

"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek

"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek

"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek
Te rożki podobają mi się najbardziej.....
"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek
I personalizacja. Być musi.
"Prosta historia 2" Uli Kubickiej-Kraszyńskiej, mój uszytek




wtorek, 16 września 2014

Elfiszcze

Od tego elfa dowiedziałam się że jest Nimue.

Że mają więcej świetnych wzorów w klimacie który niezwykle mi pasuje. Zakochałam się dzieckiem będąc w różnego rodzaju krainach magicznych, zamieszkanych przez różne istoty złośliwe mniej lub bardziej.
I Nimue to klasa sama w sobie.
Ale nie rzucam się bezkrytycznie na wszystko co wyszło spod ich projektu. Upatrzyłam sobie kilka schematów i kiedyś powoli je zrobię.

I w tym roku będąc na zasłużonym L4 (wierzcie lub nie: krztusiec żyje) dzielnie wyszywałam Elfa z fają.
Kilka tygodni czekał na wykończenie bo nie miałam koralików Toho w ciemnym odcieniu.
Z pomocą przyszła Magda która przysłała mi dwa kolory. Oba piękne i oba niezwykle pasujące do obrazka.
Elf doczekał się zakończenia. Tak wyszedł.
Design: Nimue Fee Main, "La Pipe"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 32ct Belfast
Thread: DMC

Beads: TOHO
Design: Nimue Fee Main, "La Pipe"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 32ct Belfast
Thread: DMC

Beads: TOHO
Design: Nimue Fee Main, "La Pipe"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 32ct Belfast
Thread: DMC

Beads: TOHO
Design: Nimue Fee Main, "La Pipe"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 32ct Belfast
Thread: DMC

Beads: TOHO
Beads: TOHO 
jolinka.pl
Design: Nimue Fee Main, "La Pipe"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 32ct Belfast
Thread: DMC

Beads: TOHO







piątek, 12 września 2014

w odwecie za plecy i Kota

za zabawę w gołe plecy, u Eli, zostałam wrzucona do wiedźminiego kotła i ciach! Wylosowana!

W tempie błyskawicznym Ela przesłała mi drobiazg, którego w żadnej mierze nie nazwałabym drobiazgiem:
- słuszny kawał lnu, polskiego w moim ulubionym kolorze
- piękną tkaninę patchworkową w jakże potrzebnej spokojnej i umiarkowanej kolorystyce,
- notatnik z popularnym hasłem "Keep calm and.... "
- koronkę brązową, rudą tasiemkę
- i absolutny hit: dwa motki jedwabnych nici Margott!

Czyż to nie piękne prezenty?! Elu, dziękuję :*

 




 Coś mam przeczucie że to szczęście w losowaniu może być jednak zasługą naszego nowego domownika:


W ten oto sposób wyszłam z grona ukrytych kociarzy.

A robótkowo weszłam w fazę: Kopciuszka. Dłubię te kreseczki, dłubię i mam zaledwie 1/6 :(

Ratunku.

Pozdrawiam serdecznie czytelniczki!

wtorek, 2 września 2014

Koronek dłuugi czas

.... a czy "czar" to się okaże.
Jak nie szyję to wyszywam.
Nie wiele zostało ale praca nad ramką faktycznie jest na tyle żmudna i nudna, że muszę robić odskocznie do maszyny na przykład.

Design: C.Lacroix pour "De fil en aiguille"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 40ct Newcastle
Thread: DMC B5200, 1 over 2

Design: C.Lacroix pour "De fil en aiguille"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 40ct Newcastle
Thread: DMC B5200, 1 over 2

Design: C.Lacroix pour "De fil en aiguille"
Fabric: Zweigart, Raw Linen 40ct Newcastle
Thread: DMC B5200, 1 over 2

wtorek, 26 sierpnia 2014

Niby milczę

ale prawdą to do końca nie jest. Bo kto mnie podgląda na fejsie ten wie że uczestniczę w różnych Spotkaniach, spotykam utalentowane osoby, które to motywują a czasami nawet śnią się po nocach jako zjawy senne czyniąc wyrzuty.
No to się zawzięłam i nadrabiam zaległości: 2 nowe boki SBC uszyte.
Z żółci i pomarańczu powoli zmierzam ku czerwieniom  (szyje się dzisiaj i jutro.....) i fioletom.

Na fioletach utknę bo doszłam do wniosku że mam drastyczny brak kolorów!
Będą zakupy :D