sobota, 26 grudnia 2015

Poduszka dla Majki

Jak ja się cieszę że moje śliczne krzesła po-śmietnikowe znalazły Wasze uznanie :D
Dziękuję Wam za pozytywne komentarze i zapewniam że to nie koniec moich reinkarnacji. Niemniej następne pewnie za rok gdyż warunki do renowacji tylko w miesiącach letnich są.

A teraz inna historia.

Około połowy listopada zadzwoniła do mnie jak zwykle zorganizowana Ewa z tradycyjnym już zapytaniem: a co na święta? No muszę uczciwie przyznać że ZAWSZE takie pytanie doprowadza mnie do lekkiej nerwowości.
Ja prezenty ogarniam gdzieś w okolicach 20 grudnia. Niezależnie od postanowień podejmowanych w październiku.

W tym roku tematem przewodnim miała być poszewka na poduszkę i minionki. Jednakowoż miałam alternatywę w różowym. I całe szczęście. Gdyż minionki to jednak nie jest mój ulubiony temat.

Postanowiłam wreszcie zrobić użytek z pierwszych heksów które miały być poduszką dla Majki.
Jak również wykorzystać aplikację Sue którą zrobiłam jakiś czas temu z myślą o poduszce dla Dziewczynki.
Połączyłam co miałam gotowego, bo nie ukrywam że szycie topu rozmiaru 60 x 90 cm to całkiem spore wyzwanie jak ma się tylko 2-3 godziny w tygodniu na szycie.
Wyszła MEGA-poszewka biało różowa.

Duże powierzchnie trzeba było zapełnić.
Kombinowałam, rysowałam, inspirowałam się Pintrestem......



... aż wykombinowałam, narysowałam mazakami "znikającymi" i zaczęłam pikować.

Przy tej poduszce przekroczyłam pewne granice. Dałam swojemu mózgowi na luz,  dałam sobie nieograniczony margines akceptacji wyniku. Przy tym starałam się jak mogłam, ale uznałam że co wyjdzie to będzie. Nie mam czasu na niekończące się prucie i poprawki.

I wyszło to:




Kolejne wyzwanie: wszywanie suwaka krytego w brzeg poduszki.
Youtube, tutoriale na blogach były nieocenione. Dzięki nim dowiedziałam się jaka jest różnica pomiędzy zwykłym i krytym suwakiem. Też cenne biorąc pod uwagę że do tej pory kupowałam jaki bądź i każdy grał.

Kolejna bariera: minky (bo jeśli nie minionki to miał być minky.....).
Moja pierwsza reakcja była: no way! Nie będę szyła tego draństwa! Tyle słyszałam negatywnych opinii o szyciu tej tkaniny....
Ale po kilku dniach zastanowienia stwierdziłam że z dwojga złego wolę szyć minky niż miniony. No i może jednak negatywne opinie są przesadzone? Potraktowałam to jak wyzwanie.

Kupiłam. Wszyłam suwak z dwoma drobnymi poprawkami.
Potem przyszyłam całe plecy poduszki.
I co? Nie szyło się gorzej innej tkaniny bawełnianej. Nie taki minky straszny jak go rysują.

I jak Wam się wszycie suwaka podoba?

 A tak koresponduje tył i przód poszewki.
 I trochę esów-floresów.

Całość wyszła "róziowa-pluszowa" i w sam raz jak dla siedmioletniej Dziewczynki.

O tym że pikownkami nie mam się co przejmować niech świadczy sytuacja: jeszcze w wieczór wigilijny poszewka została powleczona na poduszkę do spania. Minky do góry :D

=======================================================================

Niech moc będzie z Wami w te święta! Przełamujcie bariery i luzujcie zwoje mózgowe. Pokonujcie siebie i stawiajcie sobie wyzwania. Nie tylko kulinarne.


Wesołych Świąt!

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Krzeseł drugie życie


jak to było?
Niech pomyślę.... ze dwa lata temu poszłam wyrzucić śmieci. I w śmietniku natknęłam się na śmieci po remontowanym mieszkaniu. Wśród nich krzesła. Odrapane, zużyte, brzydkie i stare. Ale lekkie, stabilne i identyczne!
Wróciłam podniecona do domu i memu A. nagadałam że idealne na Grabinę, że do odszlifowania raz ciach i w ogóle.
I On poszedł i wyciągnął je ze śmietnika! Nawet nie namawiałam i nie trułam godzinami. No może ze dwie minuty.
7 krzeseł skonfiskowano i uratowano im życie. Zwłoki krześlane trafiły na Grabinę i czekały. Najpierw aż Jachu podrośnie (bo nie dawał mi nawet 10 minut czasu abym sama powalczyła z materią). Potem minął sezon.
Potem trafiłam zupełnie przez przypadek w progi Wspaniałej osoby, Iwonki Blue z blogu:http://bluewhite-inspiracje.blogspot.com/.
Na żywca oglądałam wspaniałe wnętrza oraz dostałam kurs malowania mebli który można znaleźć również tu: http://bluewhite-inspiracje.blogspot.com/2013/09/kurs-malowania-mebli.html

Wreszcie po drugiej długiej jesieni, zimie i wiośnie nadszedł TEN czas. Słuchawki na uszy, radio na full i heja do roboty. Już po 6 godzinach szlifowania papierem ściernym miałam 3 krzesła z 7 przygotowane do podkładu.
Musiałam zdjąć z nich sporo brudu i odpryskującej powłoki lakierniczej.
Widać na zdjęciu że trzy są jasne (wyszlifowane) a jedno dla porównania pierwotne.

W tej partii postanowiłam przeskoczyć połowę i przygotowałam 4 sztuki, czym prędzej nakładając  podkład, żeby wysychał.
I tak po 8 godzinach katorżniczej fizycznej pracy, odpadających rąk i zdartych paznokci miałam już cztery krzesła wstępnie odmienione!

 W kolejnym tygodniu dokończyłam szlifować 3 pozostałe i zamalowałam podkładem, a pierwszą partię pomalowałam już właściwą farbą (cztery w drugim rzędzie).
 Ostatecznie chyba po 3-4 weekendach były gotowe, a po kolejnych 4 weekendach zrzędzenia (mojego) doczekały się przykręcenia siedzisk.
 I oto moje kochane, leciuchne, czyściutkie, białe krzesła z odzysku!.
 Nie szpachlowałam dziur - niech będą sobie takie niedoskonałe.
 i cały zastęp harcerzy ;)
I znowu.
Czyż nie są piękne?!?!?!?!

Czasami warto przynieść coś ze śmietnika ;)

A Wam co się zdarzyło zajumać ze śmietniska?

poniedziałek, 16 listopada 2015

Głosowanie, Kraków i Żona

Ostatnio namawiałam do głosowania w Bloger Festival Quilt. Za wszystkie głosy bardzo dziękuję!
Zanim utajniono wyniki głosowania (w okolicach 3 dnia głosowania) miałam około 160 głosów i plasowałam się z pracą w  top 3 w kategorii. 
Po utajnieniu głosowania i jego zakończeniu okazało się że głosów mam poniżej 70. Ciekawa sprawa.
Nie chce mi się tego komentować.

To teraz weselej. Wybraliśmy się w listopadzie do Krakowa. Było ciepło i jak to zazwyczaj w Krakowie nieprzewidywalnie. Oczywiście było tak że padał deszcz i było również zdecydowanie zbyt ciepło.
Spacer na Kopiec Kościuszki, jak w ubiegłym roku, odbywał się w gorącej atmosferze, wśród złotych jesiennych liści i ciepłych promieni słońca.
Smogu nie zauważyliśmy - wiał silny wiatr i nie istniała konieczność chodzenia w żadnych maskach.
Liście

Jasiek jesienny

Doszło również do historycznych spotkań! Z Susan i Lilą.
O ile z Susan rok temu przerozmawiałyśmy cały dzień w W-wie, teraz spotkanie było kontynuacją jakże miłego lipca 2014. O tyle znajomość wirtualna z Lilą o długości chyba dekady wreszcie została nagrodzona wspólną kawą-herbatą i długaśnym spacerem po Krakowie!

Obu Wam Dziewczyny dziękuję za spotkanie :)  Od radości w oczach mam kurze łapki!


Wróciliśmy szczęśliwie i we wszystkich kawałkach.
Po małym skoku w bok (miniquilt) wróciłam do szycia żony (Farmers Whife). Dla niezorientowanych: cała Żona to 111 bloków.
Przymierzam się do uszycia wszystkich.
Dzisiaj, przy okazji pierwszej wolnej niedzieli od "nie-pamiętam-kiedy" uszyłam 4 bloki, co daje mi łącznie 34 bloki gotowe. Czyli jakieś 30%.

Oto dotychczasowy urobek:
 Niedługo nie będą mieścić się do pudełka - jakaż dumna jestem z tego powodu ;)

 I oto wszystkie szarości.



Jeszcze tylko ~ 8 sztuk i już, już zacznę pracować z żółtymi kolorami :D
A żółcie będą piękne!


sobota, 31 października 2015

Można głosować do 5 listopada

... więc jeśli przez przypadek podobają Wam się "Siostry" to śmiało klikajcie serduszko na zdjęciu umieszczonym pod linkiem:

http://amyscreativeside.com/2015/10/23/bqf-small-quilt-category/



A jakby Wam było mało to nawigujcie na stronę: http://amyscreativeside.com/2015/10/30/bloggers-quilt-festival-vote-here /  gdzie znajdziecie wszystkie prace, we wszystkich kategoriach.
Można w każdej kategorii zostawić 3 głosy :) Głosować można ponoć codziennie.

Festiwal jest amerykański, ale Polek mamy dostatek. Oto wszystkie prace zgłoszone. Lista dzięki uprzejmości Jo Ho.


Tutaj lista BQF jesień 2015 udział biorą:

mini:
Jo: http://johosomedoings.blogspot.com/2015/10/to-wspaniae-stulecie-bloggers-quilt.html
Kamila: http://work-with-patches.blogspot.com/2015/10/heksagonowy-sza-hexy-time-bloggers.html
Wiesia: http://www.quiltandsmile.pl/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015.html
Betyipiernaty: https://betyipiernaty.wordpress.com/2015/10/29/ja-tez-me-too/
Jola: http://jolcinepasje.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015.html

small:
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/2015/10/swedish-bloom-na-bloggers-quilt-festival.html
Gosia: http://quiltsmyway.blogspot.com/2015/10/deconstructed-windmill-quilt-bloggers.html
Anna P.: http://aploch.blogspot.com/2015/10/amy-bloggers-quilt-festival.html
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/bloggers-quilt-festival/
betyipiernaty: https://betyipiernaty.wordpress.com/2015/10/29/ja-tez-drugie-podejscie-me-too-second-entry/

large:
Jo: http://johosomedoings.blogspot.com/2015/10/moja.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/2015/10/wybierz-mnie-wybierz-mnie.html

applique:
Anna S.: http://annaslawinska.blogspot.com/2015/10/morski-krajobraz-w-bloggers-quilt.html
Małgosia: http://szmatkimalgorzatki.pl/powiesilam-kure-2/
Kasia: http://kasiainoino.blogspot.com/2015/10/wielki-kot-bloggers-quilt-festival.html
Jola: http://jolcinepasje.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival-jesien-2015-raz.html

art:
Olga: https://lalabaj.wordpress.com/2015/10/23/bloggers-quilt-festiwal-art-quilt/
Monika: http://hobbyata.blogspot.com/2015/10/nfd-bloggers-quilt-festival.html
Hannna: http://www.patchdesign.eu/?p=1

hand quilted:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/2015/10/najambitnieszy-patchwork-skonczony.html

home machine quilted:
Joanna: http://quiltarefasognare.blogspot.it/2015/10/quilt-festival-di-blogger-with-great.html
Beata: http://patchworkowy.blogspot.be/2015/10/bloggers-quilt-festival.html
Jart's: http://asiajarts.blogspot.com/2015/10/another-one.html
Agnieszka: http://zielonaszmatka.blogspot.com/2015/10/wazka.html
Liliana: http://zapomnianapracownia.blogspot.com/2015/10/bqf-fall-2015-2.html

modern:
Kamila: http://work-with-patches.blogspot.com/2015/10/wirujace-gesi-flying-geese-bloggers.html
Hanna: http://www.patchdesign.eu/?p=44
Anna S.: http://annaslawinska.blogspot.com/2015/10/planety-startuja-w-jesiennej-edycji.html

original design:
Liliana: http://zapomnianapracownia.blogspot.com/2015/10/bqf-fall-2015-1.html

ROYGBIV:
Ewa: http://kiltowo.blogspot.com/2015/10/bloggers-quilt-festival.html
Kasia: http://kasiainoino.blogspot.com/2015/10/tecza-dobrych-zyczen.html

sobota, 24 października 2015

Amy Blogger’s Quilt Festival

Spring edition surprised me so much - I was not ready at that time.

I was not ready preparing for Fall edition, but last few days decided to join.

And here we go!



 The quilts I would like to submit to the festival in category "Small quilts" are "Sisters": "Ania" & "Kinga".

Sisters: Ania & Kinga
Each quilt has 88" around.
Source of the idea was 1 Kaffe Fasset charm pack. I loved colures so much that decided to use them for two quilts.

Almost identical but different in details.
Exactly like me and my beloved Sister.
So these are "Sister" quilts.




In case you want to vote for it in Viewer's Choice competition you can find it here.
Voting 29th October - 5th November!

piątek, 18 września 2015

Efekty bicia się z myślami

Co prawda Hello Sunshine nie wygrałam. Ale nagrodę główną dostała Wiesia z blogu Quilt and Smile i serdecznie gratuluję Ci Wiesiu bo oczywiście najsłuszniej Twa praca zasłużyła na najwyższe wyróżnienie!

Na efekty ostatniego bicia się z myślami trzeba było poczekać. Jak zawsze u mnie. Praca musi odleżeć i odczekać. Bo u mnie wszystko musi nabrać mocy prawnej.

Najpierw inspiracja - Craftyblossom:
Zamierzyłam uszyć pled, ale najpierw postanowiłam sprawdzić jak się będzie szyło mniejszą formę czyli poduszkę. Jasiek lubi kolory więc padło na poduszkę dla Jasia.
Najpierw poszalałam w wyborem kolorów - kto bogatemu zabroni? Chyba pocięłam wszystko co miałam.

 Ale uznałam że jest MAŁO. Więc docięłam jeszcze kilka kwadratów i tak powstał top do poduszki.
Następnie zakupiłam w Craftoholic Shop piękne paski Timeless Treasures i kropki R. Kaufmana.
I mogłam skończyć!
I Jachu mój ma poduszkę, swoją własną i już ukochaną.
Pikowanie jest też najprostsze z możliwych: obok szwów, szarą nicią. 

Lubię zastosowanie oryginalnego brzegu na kropkowanym materiale: juz na zawsze pozostanie metryczka i reklama Producenta :D


Pierwszy raz wykańczałam poduszkę polarem. Muszę przyznać że może nie jest to mniej czasochłonne niż wszywanie suwaka ale na pewno przyjemniejsze w użytkowaniu przez mniejsze dzieci niż suwak.
A dodatkowo ten patent z zakładką i polarem wreszcie nie powoduje samoistnego otwierania się poszewki, gdyż polar od wewnątrz blokuje przesuwanie się materiału.

Żeby mojemu Chrześniakowi nie było żal, no i również z powodu pójścia do szkoły, postanowiłam uszyć poduszkę również dla Niego.
Krzyś uwielbia zielony kolor, czemu to dobitnie daje znać w życiu codziennym i swym otoczeniu.
Ponieważ  jest już całkiem sporym Młodym Mężczyzną,  Jego poduszka również jest bardziej "męska" bardziej niż dziecięca.



W ten to oto sposób powstały poduszki dla Braci ciotecznych. Nieskromnie powiem że obie bardzo mi się podobają i po tak udanej próbie na pewno zabiorę się za pled dla Jaśka, wykonania własnego wg zdjęcia Erica'i.
I jeszcze oba uszytki pozują razem.


Opowieść o krzesłach, których tu dużo się pojawia, pojawi się w innym poście.

wtorek, 15 września 2015

Magia wspólnego szycia

Ostatnimi czasy naszym polskim patchworkowym światkiem wstrząsnęła wiadomość iż możemy zrobić wystawę patchworku przy Kongresie Kobiet, we wrześniu.
Niestety z różnych przyczyn, wcale niezależnych od nas, wystawa jednak nie doszła do skutku. Ale duch w narodzie nie zginął!
Co więcej: duch popchnął nas tak dalece do działania że dzięki Ani Sławińskiej zebrałyśmy się i w dwa dni uszyłyśmy większą część logo przyszłej wystawy "Patchwok po polsku" projektu Uli z Buktole
Ula już napisała u siebie na blogu post o projekcie i pokazała nieco zdjęć z szycia etapów quiltu.

Ja własnego zdjęcia nie mam ani jednego, niestety.

Tutaj przytoczę zatem tylko dwa: mój własny uszytek pikowany do 1:30 w nocy w groszki zielone.
Jechałam na takiej adrenalinie że nawet nie zauważyłam jak koleżanka, współlokatorka, niemal na siedząco zasnęła.....
Dumna jestem z tych groszków jak diabli.

 Dzięki nim odkryłam też świetne wypełnienie do pikowania: Thermolam. wypikowany kawałek jest sztywniejszy niż przy użyciu zwykłego wypełnienia bawełnianego, bardziej mięsisity. Pikowanie zupełnie inaczej się układa. Uważam że jest idealne do bieżników i podkładek.
Efekt ostateczny tak mnie zachwycił że teraz już na pewno nie przestanę pikować i będę doskonalić warsztat. 

Co więcej: moje groszki dostąpiły zaszczytu i widnieją jako zielona połać obok "K". Znaczy się: dają się ludziom na oczy pokazać!

Na dokładną relację zapraszam do Uli, a tutaj jeszcze zdjęcie większości szyjących, wykonane już po odjeździe kilku współszyjących :(
To spotkanie było bardzo energetyczne, wspaniale inspirujące a uczestniczki mają niezrównany dar przekonywania: siadaj i szyj bo czasu szkoda. Się siada, się szyje i ...... WYCHODZI :D

Magia, czyż nie?

Aniu, dziękuję Ci za wszystko i jeszcze za masę energii! :*

środa, 26 sierpnia 2015

Świat się kończy

... zgłosiłam swoje ostatnie dwa uszytki do konkursu "Hello Shunshine!"



Skończyłam szyć makatki w lipcu i wtedy napisałam post: TUTAJ. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że pasują do konkursu :D

Mam nadzieję że Quilty Siostry spodobają się jury Wysokiemu :)



poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Biję się z myślami


....ale krótko.
Jaś lubi kolory, przytula się do moich wszystkich prac i oświadcza: "Podoba mi się."
Więc postanowiłam coś dla niego uszyć.
Będzie mała poduszka.
Bardzo kolorowa.
Trzy wersje układu poniżej. 

pierwszy wariant

drugi wariant

trzeci wariant - uporządkowany
Chyba podjęłam już decyzję. Marzy mi się jeden materiał na wykończenie. Muszę zajrzeć do ulubionych sklepów :D

Ta poducha to wprawka do większej, bardzo kolorowej narzutki dla dziecka.

piątek, 24 lipca 2015

Quilty "Siostry"


Będąc u Anny Sławińskiej na zajęciach z longarmem Yuki dopadłam do małego sklepu stacjonarnego Buktole, u Ani na półce. Musiałam, musiałam go mieć od momentu kiedy pierwszy raz zobaczyłam te kolory. Cały charmpack Kaffe Fasset. Mój! Mój ci on!

...mój skarb...
Wszystkie inne plany poszły w las.
Tego samego wieczoru metodą cięcia zrobiłam domowym sumptem charmpack biały, i metodą HST poczyniłam dwie zgrabne kupki kwadratów.

Kombinowałam kilka wieczorów, następnych kilka tygodni zszywałam (!!!!!! life....!!!!!) .
W końcu chyba ze dwa miesiące pikowałam (.... life :( .....).

W tym celu nabyłam zestaw nici Isacord i Coats Dual Duty Plus Multicolor 865.
Isacordem białym pikowałam po białym, a Coatsem po kolorze.

Dziś wreszcie mogę zaprezentować dwa quilty. Niemal bliźniacze, ale jednak różne. Siostrzane. Dla Sióstr.
Z okazji imienin Kingi, moja Siostra dostała swoją sztukę.
A ja z okazji imienin Anny, mam swoją wersję którą wręczyłam sobie już dziś.
Tutaj oba.

Lewy: "Siostry - Ania"; Prawy: "Siostry - Kinga"


 Quilty są inspirowane wzorami z Pintresta - nie znam źródła.
Podpis dla Kingi
Podpis dlaAni

Oba quilty mają formę naściennych makatek. Wielkość to około 50 x 60 cm.

Siostra zadowolona.

Ciekawa jestem jak Wam się spodoba. Ja wciąż od marca nie mogę napatrzeć się na kolory. Uwielbiam tę kolorystykę.

==========
 Zdałam sobie sprawę z tego że Siostry wpisują się w wakacyjny konkurs Hello Sunshine. Więc zgłaszam :)

 Prace już podlinkowane więc teraz tylko czekać na wyniki :)