piątek, 4 sierpnia 2017

Upadłam

Zamiast jak biały, systematyczny, zorganizowany człowiek zacząć pikować "Moją" narzutę ..... zabrałam się za szycie kolejnej pracy.
Wszystko przez to że 3 sierpnia ruszył Sew Along dla projekty Gipsy Wife. Wszystkie szczegóły na blogu Angie, w POŚCIE.
A na Facebooku od razu dziewczyny zawiązały grupę wsparcia dla szycia tego projektu.
Schemat mam już chyba od ponad roku i planowałam uszyć Cygankę, jednakowoż wciąż moja koncepcja kolorystyczna mnie nie odnalazła. Ela Zeman uszyła już jedną i teraz mknie z drugą....

Kupiłam swego czasu nawet cały tower Fat Quaters tkanin Kaffe Fasseta celem szycia bloków ale "coś" mi wciąż nie pasowało. Dokupowałam inne kapuściane i kwiatowe motywy gdzie się dało, ale wciąż to nie było TO.
Jak mi niewygodnie z tkaninami to się nie popędzam.
Na tym zdjęciu wydać że zestaw ćwiartek jest dość ciemny.....

W związku z tym że nie jestem przekonana do szycia z tkanin które mam i brak mi pewności co do mojej koncepcji kolorystycznej a tu rusza zabawa.... postanowiłam zrobić eksperyment.

Nie jestem aż tak szalona żeby eksperymentować na szyciu całej Cyganki (żeby potem finalnie się rozczarować co do kolorów) więc wymyśliłam mini quilt w postaci fragmentu wzoru.
Wybrałam że w pierwotnych kolorach uszyję sekcję 8 i 9.
Zadowolona z konceptu przystąpiłam do realizacji.

I tutaj zaczęły się schody. Bo po krótkiej i potem dogłębnej analizie sekcji doszłam do wniosku że każdy narysowany w sekcji blok/fillers muszę sobie 'na piechotę" obliczyć jaką powinien mieć wielkość, potem zidentyfikować w instrukcji który z (na przykład) 4 wymiarów szyć powinnam. A jakbym się pomyliła o 0.5" to cały blok mogę sobie wyrzucić. Dotyczy to fillersów które występują w krótkiej liście wzorów za to w całej gamie rozmiarów. Oszaleć można.

Po pół dnia rozgryzania i już wiedziałam jakich bloków potrzebuję (zielone) i które to fillersy i jakie powinny mieć rozmiary.
Potem zaczęłam wycinać tkaniny. I tutaj znowu nerwy mnie brały bo instrukcja jest pisana enigmatycznie, nierówno. Na przykład: w jednym bloku tkaniny są schematycznie oznaczone: A, B, C, D a w innym w ogóle.
Wycinamy kwadraty a w następnym kroku zszywany trójkąty (????). I hit dnia: z dwóch kwadratów mam zrobić 2 HST poprzez (UWAGA!) przecięcie kwadratów po przekątnej i zszywanie w dwóch kolorach. Dokładnie w tej kolejności.
Inny przykład niefrasobliwości Autorki: wyciąć 6 kwadratów --> pociąć wzdłuż przekątnej na 12 trójkątów --> użyć 6 trójkątów. Gdzie sens, gdzie logika? Dodam że pozostałe składniki bloku są podane w ilości pojedynczej. Tylko ten jeden podwójną porcję dostał.
Po wylaniu wielu frustracji na grupie wsparcia, w końcu, po dwóch dniach skończyłam cięcie tkanin na potrzebne mi fillersy i bloki.





Nieocenione są cenówki - te małe naklejki które mi porządkują elementy i wymiary. Przy takim bałaganiarskim wzorze uważam że są niezbędne do życia.

A tutaj pierwszy blok uszyty dzisiaj. 
Szycie idzie całkiem sprawnie. Grunt to wyregulować szew na 1/4" i wtedy nawet bloki wychodzą w założonych rozmiarach.

Miałam ciąć w dzień i szyć po nocy, ale w nocy ..śpię (dziwne....).
Więc dziś sprawdziłam czy dosięgam rękami do maszyny. I owszem. Dosięgam.
Zatem od dziś szyć będę tak.

Tylko niech się już te upały skończą bo 2 godziny takiego szycia z Wojciechem vel Polipem, to sauna.


Pozdrawiam Was serdecznie. Upały szkodzą. Nie wychodźcie z domu bo dostaniecie udaru i też upadniecie na głowę. Jak ja.

10 komentarzy:

  1. Dawno nie ubawilam się czytając czyjegoś bloga. No bomba! Brawo za pomysł szycia i determinację. Polip czuje się świetnie przyklejony do mamy. Pewnie bez dźwięku maszyny za jakiś czas nie będzie mógł zasnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się ubawiłam. Widzę że jest dużo zachodu z tym wzorem, choć tak mi się podoba. A Twoja cyganka zapowiada się super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co, Aniu? Mi pomaga chyba słaba znajomość angielskiego :) Niuansów z liczbą pojedynczą i mnogą nie wyłapuję, coś tam przeczytam, coś zobaczę na obrazku i szyję :) Choć raz dobrze być neptykiem, a wymyśliłam sobie intensywny kurs językowy od września ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, Aniu? Mi pomaga chyba słaba znajomość angielskiego :) Niuansów z liczbą pojedynczą i mnogą nie wyłapuję, coś tam przeczytam, coś zobaczę na obrazku i szyję :) Choć raz dobrze być neptykiem, a wymyśliłam sobie intensywny kurs językowy od września ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana trzymam za Ciebie a konkretnie za Twoją determinację kciuki.. Pomimo trudności jakie możesz spotkać nie poddawaj się.. Pozdrawiam..;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twój perfekcjonizm Aniu... zaradność... determinację... To nawet ja taka nie jestem ;)
    Zapowiada się znowu piękny patchwork :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje wątpliwości i frustrację rozwiały moje na temat GW. To nie jest projekty dla mnie - szyć nie będę (szczególnie, że piszesz, iż książka trochę rozczarowuje jak na płatny wzór), ale podziwiać to już mogę. Trzymam kciuki i podziwiam determinację, ja w czasie takiego małego Polipa lubiłam rzeczy łatwe, relaksujące i "odmóżdżające".
    A z chustą nigdy nie próbowałam za to mój Młody spał przy mojej turkoczącej maszynie i w dzień nadal mu to nie przeszkadza w drzemce :)
    Pozdrawiam
    Kamila
    p.s. wybór kolorów jest często najtrudniejszy...

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem pełna podziwu szycia z młodym!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko podziwiać mogę i gratulować samodyscypliny w dążeniu do skończenia tego projektu. Mnie osobiście bardzo podoba się twój dobór kolorów:) Ja to nawet nie mam pojęcia co to takiego są "fillersy"? Ani nie wiem czym się różni patchwork od quiltu. Może kiedyś napiszesz takiego posta dla takich co to nic na ten temat nie wiedzą, a są ciekawi?Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo Ty Aniu jesteś chodzącą precyzją :), dlatego potem widzisz i napotykasz niedoróbki. Inni żyją na luzie, tu naciągną, tam wytną i też się cieszą :). Uściski!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za kilka słów :)